Bohaterowie

Nie zamierzam zamieszczać tu zdjęć bohaterów ani dokładnych opisów, bo lepiej poznać ich można przez mój tekst. Chciałam jednak zgromadzić tu wszystkich, którzy w Negatywie występują, a równocześnie nie zdradzić zbyt wiele, stąd taki, a nie inny opis.

Sasza

fotograf
Nie byłam dobrym typem córki dla kogoś takiego jak ona. Nie miałam jej urody, jej wdzięku ani jej obycia towarzyskiego. Byłam typem introwertycznej intelektualistki w okularach i za dużych koszulach, która najpewniej czuła się za obiektywem aparatu. Byłam dokładnie kimś takim, z kim moja matka nie potrafiła znaleźć wspólnego języka.

Alessandro

biznesman
Orzechowe oczy Alessandra wpatrzyły się we mnie twardo, stanowczo. Jeśli miałam nadzieję zobaczyć w nich choć odrobinę skruchy lub wyrzutów sumienia, to srodze się zawiodłam. Widziałam w nich tylko nonszalancję.

Vittore

szef działu krawieckiego
Był to wysoki szatyn, mniej więcej koło trzydziestki; miał na sobie ciemne, garniturowe spodnie i obcisły, czarny podkoszulek, tym samym dobrze się wpisując w moją obserwację na temat Włochów–elegancików. Łagodne rysy twarzy i ładnie wykrojone usta, wykrzywione w lekkim uśmiechu, sprawiały, że wyglądał całkiem sympatycznie. 

Teo

fotograf
Rano był zapracowany, co znaczyło, że oganiał się ode mnie jak od muchy, żebym dała mu spokój, a po południu wkurzony, co z kolei sprawiało, że wszyscy schodzili mu z oczu i z drogi. I to komu! Niskiemu, chudemu, łysiejącemu człowieczkowi, którego palce jak pajęcze nóżki z trudem utrzymywały aparat! Wydawało mi się to tak niedorzeczne, że mogłam tylko z fascynacją wpatrywać się w wykrzywioną wściekłością twarz mojego szefa. A gdy jego wodniste, niebieskie oczka ciskały błyskawice, zaczynały wyglądać sto razy groźniej, niż gdy się uśmiechał. 

Chiara

charakteryzatorka
Nie, wcale nie chciałam zrażać do siebie Chiary i tracić osoby najbliższej miana mojej przyjaciółki. Trudno, wolałam już pogodzić się z tym, że Chiara czasami mówiła za wiele, nawet jeśli odstraszało mnie to od powierzania jej pewnych sekretów.

Marcello

informatyk
– Wszystko w porządku? – zagadnął mnie Marcello, a w jego głosie wyraźnie usłyszałam troskę. Ciekawe, gdyby na jego miejscu znaleźli się Chiara albo Vittore, nie wahaliby się ani chwili z pytaniem, o co właściwie chodziło Aurorze. Jakim cudem taktowny Marcello wytrzymywał z tą plotkarą Chiarą? Musiał ją chyba bardzo kochać. 

Daniel

student turystyki
Jezu, uwielbiałam Daniela. Najwidoczniej przydawał się nie tylko podczas lekcji włoskiego, które łapał znacznie szybciej ode mnie. Daniel był po prostu… dobrym facetem. Takim naprawdę dobrym, na kim mogłam polegać, mimo że nie znaliśmy się długo, i co do którego nie miałabym wątpliwości, że stanie w mojej obronie (...).

Caterina

właścicielka di Volpe
Ubrana na luzie, uczesana byle jak, nie zważająca na siwe pasemka we włosach, z makijażem, który miał co najwyżej podkreślić jej wielkie, pięknie oprawione oczy; jej zmarszczki i dodatkowe kilogramy były wyraźnie widoczne, najwyraźniej w ogóle się nimi nie przejmowała. Cała była swobodna i beztroska. 

Adele

modelka
To niezłe ziółko, ta nasza Adele. Gdziekolwiek pojedzie, nie można jej spuścić z oka, bo natychmiast pakuje się w kłopoty. A to wyląduje komuś w łóżku, a to upije się do nieprzytomności, a to zgubi na mieście, wiesz, takie typowe wybryki nastolatki.

Francesca

była modelka
Wystarczyło mi, że mama, która miała już czterdzieści trzy lata, wyglądała jak moja starsza siostra. Z idealnie ułożonymi czarnymi włosami, (...) perfekcyjnym makijażem, w ubraniach, które kosztowały pewnie tyle, co połowa mojej garderoby i z dyskretną, pobrzękującą jej na nadgarstkach biżuterią. Ach, zapomniałam o perfumach. Ona cała była obca. 

Freya

szefowa działu kadr
Freya miała trzydziestkę na karku, lekką nadwagę, ciemne loki i równie ciemne oczy, południową karnację skóry, była sporo ode mnie niższa i ubierała się w obcisłe, wydekoltowane bluzeczki. Ciągle objadała się słodyczami, ale była sympatyczna, choć niesamowicie wścibska.

Marco

pracownik di Volpe
No bo czy takiego faceta da się w ogóle delikatnie spławić? Każdy inny pomyślałby, że nie zadzwoniłam, bo nie miałam takiej ochoty, ale oczywiście nie on. Marco najwyraźniej był przekonany, że żadna kobieta nie przegapiłaby takiej okazji, a więc albo byłam nienormalna, albo przeszkodził mi jakiś wypadek losowy. 

Aurora

szefowa działu PR
Wysoka, chuda szatynka w dopasowanej, czarnej sukience i narzuconym na nią żakiecie właśnie płaciła przy kasie, a minę miała taką, jakby coś jej bardzo nie pasowało. Ciekawe, czy ciągle chodziło o mnie?

Andre

Odwróciłam się, marszcząc brwi, i obok siebie zobaczyłam eleganckiego pana około pięćdziesiątki. Był wysoki, szpakowaty, a głęboko osadzone, czarne oczy zdradzały inteligencję. Mimo wieku nadal był przystojny, a jego sylwetka nienaganna. Ubrany w nieskazitelny, czarny garnitur, wyglądał jak wyjęty prosto z czyjegoś pogrzebu.

Bruno

grafik
Bruno wyglądał jeszcze bardziej chłopięco niż wtedy, gdy zostaliśmy sobie przedstawieni. Nadal się uśmiechał, co wzbudziło we mnie podejrzenia, czy nie był na jakichś prochach – ostatecznie nikt nie uśmiecha się bez przerwy. Miał na sobie dżinsy i marynarkę; jego brązowe włosy były rozczochrane i opadały mu na czoło, zawadiacko przykrywając lewe oko; Bruno co chwila odrzucał włosy do tyłu swobodnym gestem, ale prawie natychmiast wracały na poprzednie miejsce.

Gianna

fotograf
(później)
Layout by Elle.

Google Chrome, 1366x768. Terrible Crash, Rose Perdu, Inviisiiblee, Crystal Reed, Foxes.